- Kategorie bloga:
- "Sport :) ".127
- Górski.12
- Lublin.73
- noc.5
- Po mieście.79
- Portugalia.19
- Samotność.102
- Totalny luz :).10
- Vagabungus.1
- W górach.2
- Warszawa.106
- Z Elizą.4
- Z Kasią.6
- Z Kulą.2
- Z mamą.6
- z pulsometrem.69
- Z sakwami.5
- Z Włodziem.1
- Z Wojtkiem.1
Wpisy archiwalne w kategorii
Samotność
| Dystans całkowity: | 3769.39 km (w terenie 129.85 km; 3.44%) |
| Czas w ruchu: | 160:47 |
| Średnia prędkość: | 23.44 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 69.10 km/h |
| Suma podjazdów: | 229 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 201 (104 %) |
| Maks. tętno średnie: | 181 (93 %) |
| Suma kalorii: | 100361 kcal |
| Liczba aktywności: | 102 |
| Średnio na aktywność: | 36.95 km i 1h 34m |
| Więcej statystyk | |
15.10.12
Poniedziałek, 15 października 2012 | dodano:15.10.2012 Kategoria "Sport :) ", Po mieście, Samotność, Warszawa, z pulsometrem
- DST: 42.44km
- Czas: 01:32
- VAVG 27.68km/h
- VMAX 49.10km/h
- Temp.: 20.0°C
- HRavg 156 ( 80%)
- Kalorie: 1292kcal
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
Ostatni letni dzień tej jesieni.
13.10.12
Sobota, 13 października 2012 | dodano:14.10.2012 Kategoria Po mieście, Samotność, Warszawa
- DST: 23.25km
- Czas: 01:01
- VAVG 22.87km/h
- VMAX 44.80km/h
- Kalorie: 748kcal
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
Do Yaca na imprezę. Trochę się w jedną stronę pogubiłem i dzięki temu staty są zacniejsze.
11.10.12
Czwartek, 11 października 2012 | dodano:11.10.2012 Kategoria z pulsometrem, Warszawa, Samotność, Po mieście, "Sport :) "
- DST: 18.16km
- Czas: 00:39
- VAVG 27.94km/h
- VMAX 45.50km/h
- Temp.: 7.5°C
- HRavg 163 ( 84%)
- Kalorie: 645kcal
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
Najgorszy wyjazd rowerowy jaki pamiętam. Zimno i jazda w korku. Blee..
10.10.12
Środa, 10 października 2012 | dodano:10.10.2012 Kategoria "Sport :) ", Po mieście, Samotność, Warszawa, z pulsometrem
- DST: 22.93km
- Czas: 00:55
- VAVG 25.01km/h
- VMAX 45.90km/h
- Temp.: 9.0°C
- HRavg 164 ( 84%)
- Kalorie: 912kcal
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy przejazd po Warszawie. Trochę zimno, ale na szczęście ubrałem się odpowiednio.
26.09.12
Środa, 26 września 2012 | dodano:26.09.2012 Kategoria Lublin, Samotność, z pulsometrem
- DST: 70.29km
- Czas: 02:21
- VAVG 29.91km/h
- VMAX 55.50km/h
- HRavg 158 ( 81%)
- Kalorie: 1895kcal
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
Jesienna wycieczka w letniej temperaturze. Pierwszy wyjazd po krótkim pieszym wypadzie w Bieszczady. Trzeba powoli sprawdzać kolana.
#lat=51.122522512064&lng=22.464420000001&zoom=11&maptype=ts_terrain
#lat=51.122522512064&lng=22.464420000001&zoom=11&maptype=ts_terrain
21.09.12
Piątek, 21 września 2012 | dodano:21.09.2012 Kategoria z pulsometrem, Samotność, Lublin, "Sport :) "
- DST: 50.94km
- Czas: 01:39
- VAVG 30.87km/h
- VMAX 51.60km/h
- HRavg 149 ( 77%)
- Kalorie: 1228kcal
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
17.09.12
Poniedziałek, 17 września 2012 | dodano:17.09.2012 Kategoria "Sport :) ", Lublin, Samotność, z pulsometrem
- DST: 50.59km
- Czas: 01:39
- VAVG 30.66km/h
- VMAX 44.70km/h
- HRavg 148 ( 76%)
- Kalorie: 1225kcal
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
#lat=51.170321524849&lng=22.405828105469&zoom=12&maptype=ts_terrain
16.09.12
Niedziela, 16 września 2012 | dodano:16.09.2012 Kategoria Lublin, Po mieście, Samotność
- DST: 16.11km
- Czas: 00:43
- VAVG 22.48km/h
- VMAX 45.00km/h
- Kalorie: 473kcal
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
Wyjazd na siatkówkę do AOSu
15.09.12
Sobota, 15 września 2012 | dodano:15.09.2012 Kategoria "Sport :) ", Lublin, Samotność, z pulsometrem
- DST: 11.94km
- Czas: 00:25
- VAVG 28.66km/h
- VMAX 42.10km/h
- HRavg 181 ( 93%)
- Kalorie: 400kcal
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
Czasówka w Dysie. Czułem w nogach wyjazd w góry, ale ostatecznie nie było bardzo źle. (czas na 10,3km: 18:36)
12.09.12
Środa, 12 września 2012 | dodano:13.09.2012 Kategoria "Sport :) ", Samotność, z pulsometrem
- DST: 122.60km
- Czas: 05:15
- VAVG 23.35km/h
- VMAX 62.20km/h
- HRavg 137 ( 70%)
- Kalorie: 3430kcal
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
Ostatni dzień w Bieszczadach nie obył się bez kłopotów. Droga zaznaczona na mapie jako asfaltowa była taką tylko na początku. Po paru kilometrach było już nieco gorzej i złapałem gumę. To kosztowało mnie niemalże 2 godziny straty (najpierw próbowałem uratować dętkę przy użyciu łatek, a później walczyłem ze źle ułożoną oponą i kiepską pompką z Lidla. Ufff...). Najważniejsze, że kontynuowałem jazdę. Odpuściłem sobie Muczne, ale zwiedziłem Dwernik, który miło wspominam.


