- Kategorie bloga:
- "Sport :) ".127
- Górski.12
- Lublin.73
- noc.5
- Po mieście.79
- Portugalia.19
- Samotność.102
- Totalny luz :).10
- Vagabungus.1
- W górach.2
- Warszawa.106
- Z Elizą.4
- Z Kasią.6
- Z Kulą.2
- Z mamą.6
- z pulsometrem.69
- Z sakwami.5
- Z Włodziem.1
- Z Wojtkiem.1
28.04.12
Sobota, 28 kwietnia 2012 | dodano:28.04.2012 Kategoria "Sport :) ", Warszawa
- DST: 120.00km
- Czas: 04:25
- VAVG 27.17km/h
- VMAX 37.50km/h
- Temp.: 30.0°C
- Kalorie: 3913kcal
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
Wycieczka do Sochaczewa do było coś co chodziło mi po głowie od jakiegoś czasu. Pogoda była ładna, upalna. Wyjechałem o 15, bo wcześniej prowadziłem zaliczenie. Po nieśmiałych kilku pierwszych kilometrach mogłem pojechać nieco szybciej, bo miałem wiatr w plecy.
Po dotarciu do Sochaczewa jedynie o jednym bidonie wody kupiłem: banana, 2x sevendays, małą paczkę ciastek hity, 1,5l wody. Musiałem się napchać, żeby za chwilę nie złapać doła glikogenowego. Towarzyszył mi żul, który mieszka w Sochaczewie 50 lat i "kocha kościół". Na początku myślałem, że on coś bredzi, ale okazało się, że tylko niewyraźnie mówi :P. Poczęstowałem go ciastkiem. Nie odmówił.
Muszę się przyznać, że nie umiem jeździć na rowerze i co gorsza nie uczę się na błędach. Drugi raz w życiu wywróciłem się na torach poprowadzonych skośnie do drogi. Kiedyś zgiąłem sobie w trakcie upadku kierę. Teraz tylko się trochę porysowałem.
Chwilę ciągnąłem w swoim cieniu aerodynamicznym kolarza górskiego, ale się odłączył po kilku kilometrach. Nie wiem czemu :/
cad 74
Po dotarciu do Sochaczewa jedynie o jednym bidonie wody kupiłem: banana, 2x sevendays, małą paczkę ciastek hity, 1,5l wody. Musiałem się napchać, żeby za chwilę nie złapać doła glikogenowego. Towarzyszył mi żul, który mieszka w Sochaczewie 50 lat i "kocha kościół". Na początku myślałem, że on coś bredzi, ale okazało się, że tylko niewyraźnie mówi :P. Poczęstowałem go ciastkiem. Nie odmówił.
Muszę się przyznać, że nie umiem jeździć na rowerze i co gorsza nie uczę się na błędach. Drugi raz w życiu wywróciłem się na torach poprowadzonych skośnie do drogi. Kiedyś zgiąłem sobie w trakcie upadku kierę. Teraz tylko się trochę porysowałem.
Chwilę ciągnąłem w swoim cieniu aerodynamicznym kolarza górskiego, ale się odłączył po kilku kilometrach. Nie wiem czemu :/
cad 74
Komentarze
:) Ty to masz szczescie do tych żuli ;-) miło że nie odmówił:D ale to moze wynika z jego braku asertywności..
"Muszę się przyznać, że nie umiem jeździć na rowerze (...)" - cóż za odwaga!! i jeszcze na blogu rowerowym... Gratuluje panie Michale ;-P
Gratuluje jeszcze raz wycieczki! zwlaszcza ze jechales w pojedynkę;-) mam nadzieję, że to się w krótce nieco zmieni;-) dymas - 07:52 niedziela, 29 kwietnia 2012 | linkuj
Komentuj
"Muszę się przyznać, że nie umiem jeździć na rowerze (...)" - cóż za odwaga!! i jeszcze na blogu rowerowym... Gratuluje panie Michale ;-P
Gratuluje jeszcze raz wycieczki! zwlaszcza ze jechales w pojedynkę;-) mam nadzieję, że to się w krótce nieco zmieni;-) dymas - 07:52 niedziela, 29 kwietnia 2012 | linkuj


