- Kategorie bloga:
- "Sport :) ".127
- Górski.12
- Lublin.73
- noc.5
- Po mieście.79
- Portugalia.19
- Samotność.102
- Totalny luz :).10
- Vagabungus.1
- W górach.2
- Warszawa.106
- Z Elizą.4
- Z Kasią.6
- Z Kulą.2
- Z mamą.6
- z pulsometrem.69
- Z sakwami.5
- Z Włodziem.1
- Z Wojtkiem.1
13.10.11
Czwartek, 13 października 2011 | dodano:13.10.2011
- DST: 73.59km
- Czas: 02:53
- VAVG 25.52km/h
- Sprzęt: Pellsik
- Aktywność: Jazda na rowerze
Bychawa zdobyta. Jechało się dobrze, chociaż bardzo silny wiatr w twarz kiedy wracałem w połączeniu z lekkim deszcze mógł skutecznie zniechęcić. Właściwie gdybym miał wybór to pewnie bym nie jechał, ale nie mam rodziny w Bychawie czy Żabiej Woli. Brak cukru we krwi kiedy byłem już przed zalewem śmiesznie działał. Znieczulająco. Pewnie jednak nie dojechałbym do domu gdybym nie stanął w Bosmanie. Restauracji w której cyganie przygotowywali wesele. W czwartek bo "my jesteśmy wolni ludzie" :).
PS. Mieli browary na stołach. Wódy nie widziałem
PS. Mieli browary na stołach. Wódy nie widziałem


